Chcę świadomie zawierać umowy, ale czy to wystarczy?

Nikt nie chce wchodzić w niekorzystne dla niego porozumienia. Na ogół uważamy, że jak już mamy zawierać umowy to tylko takie, które coś pozytywnego nam przyniosą. Nie jest to takie proste, zważywszy, że często musimy zawrzeć umowę, także mniej korzystną niż byśmy chcieli. Skoro chcesz jeździć samochodem, jak już prawie każdy w tym kraju, to musisz go kupić, wypożyczyć, czy też wziąć w leasing i analizy umowy nie unikniesz. Ale czy wystarczy samo czytanie ? Czy nie powinno być ono co najmniej czytaniem świadomym. Na czym ma polegać czytanie świadome? 

To dla mnie oczywiste, że analiza umowy wymaga nie tylko wiedzy o jej elementach, ale także normalnych i spokojnych warunków dla takiej analizy. 

Wniosek zatem podstawowy:

  • nie należy umowy czytać w pośpiechu, ukradkiem, przy okazji, bez zastanowienia;
  • nie należy umowy analizować bez okularów, jeżeli ktoś ma słaby wzrok lub na stojąco, jeżeli jest zmęczony. 

To jest szczególnie ważna czynność. To często nasz pierwszy kontakt z praktyką stosowania prawa. Na to musisz mieć czas. Powinieneś zakładać, że pośpiech wywoływany często przez drugą stronę czekającą na Twój podpis, może sygnalizować, że ktoś w tej umowie coś ukrywa i liczy na to, abyś umowy nie doczytał. Jeżeli zlekceważymy ten prosty proces, pierwszej i podstawowej analizy treści proponowanej nam umowy, to bardzo źle. Jeżeli na to nie znajdziemy czasu i spokoju, to już powinniśmy brać pod uwagę gorycz porażki, jaką poniesiemy stwierdzając po podpisaniu umowy, że nie o to nam chodziło.

Jako prawnik nie bardzo lubię Klientów, chociaż każdego szanuję, którzy przynoszą mi do oceny umowy już podpisane. Nie jest przyjemnie oceniać, w jaki bałagan się mój potencjalny Klient już wpakował. Wolę ocenić i podpowiedzieć, przed zawarciem umowy, jakiego bałaganu można uniknąć. Oczywiście z punktu widzenia mojej działalności i przychodów mojej kancelarii, korzystniej jest przyjmować sprawy sporne, nadające się do postępowania procesowego, wymagające dużego wysiłku prawnego i w efekcie przynoszące prawnikowi wyższe wynagrodzenie. Za poradę o tym jakie warunki umowy są dla Klienta niekorzystne, uzyskam bez wątpienia niższe wynagrodzenie, niż za zastępstwo procesowe w postępowaniu sądowym o uchylenie się od skutków umowy zawartej pod wpływem błędu lub głupoty.

Te ostre słowa są punktem wyjścia do uświadomienia sobie, że umowy należy czytać i to czytać ze zrozumieniem

Często umowa ma nam przynieść sukces i nowe możliwości. Już się cieszymy na „wypasiony” wyjazd urlopowy za granicę. Już jesteśmy zachwyceni wczasami all inclusive, które dadzą nam możliwość jedzenia i picia bez końca. Ta radość tak nas zaślepia, że nawet nie mamy czasu, ani chęci dowiedzieć się,  co w ramach tego all inclusive, w tym konkretnym kraju, w tym konkretnym hotelu i u tego konkretnego sprzedawcy usługi wczasowej, będziemy faktycznie jeść i pić, w zakresie ceny uzgodnionej umową. All inclusive znaczy wszystko wliczone w cenę. To rozumiemy, ale nie zastanowiliśmy się, co w rozumieniu tej umowy oznacza słowo „wszystko”. Nie doczytasz, a potem się dowiesz, że „wszystko, tylko nie to na co liczyłeś”.

Czytaj, pytaj, żądaj wyjaśnień, zrozum, uzyskaj przekonanie.

Musisz być pewien, że umowa jest dla Ciebie korzystne i wiesz co tą umową uzyskujesz. A jeżeli uznasz, że kierują Tobą emocje, że nie jesteś pewien, czy dobrze te zapisy rozumiesz, albo ich w ogóle nie rozumiesz… To ochłoń, daj sobie czas i rozważ konieczność konsultacji z inna osobą. To nie zawsze musi być prawnik, chociaż często powinien. To może być członek rodziny, ktoś, kto tego typu umowę zawierał, dobry znajomy, ktoś, kim przy Twojej umowie nie będą targały emocje.

Te ważkie zasady opieram na prostych przykładach z życia. Wiem jednak niestety, że mają one także częste zastosowanie do „profesjonalnego” bytu gospodarczego. Przedsiębiorcy bardzo często podchodzą do umów, jak do ubocznego skutku wielkich rozmów biznesowych, które przed formułowaniem umowy prowadzili. I niestety często, mimo profesjonalizmu wykazanego przy tych rozmowach, podpisują umowy bez analizy, na kolanie i takie, które nie oddają tego co wcześniej uzgodnili. Strzeżmy się przed tym. 

Bez wątpienia ułatwieniem będzie znajomość istotnych elementów i charakteru umów oraz czyhających na nas pułapek kontraktowych, o czym w dalszych artykułach.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *